Do urlopu jeszcze… 16dni 2


Jeszcze 16 dni męczarni i w końcu wymarzony, zasłużony itd…itp…urlop. Zacząłem odliczać bodajże w styczniu ale teraz, kiedy już tuż, tuż,  jest najgorzej.  Na pocieszenie to wcale nie 16 a 12 licząc dni robocze. Jeszcze kapkę się pocieszając urlop już w piątek, czyli nie 16 a 15, a w zasadzie to 11.  A gdybym się chciał tak maksymalnie pocieszyć, to samych godzin pracy wychodzi  3,916 dnia.  Próbuję sobie chociaż po części wyobrazić jak to będzie ale zawsze jest inaczej niż sobie wyobrażam. Tzn właściwie to prawie zawsze jest tak samo…Budzi nas wystrzał otwieranej przez kogoś, kto pierwszy się zerwie butelki Pilsnera Urquella, potem kawa, śniadanko albo i nie, plany co dalej, plaża, obiad, ogólny wypoczyn przeplatany z partią lotek i popołudniowym spożywaniem, przygotowania do wieczornego ogniska połączone z przed ogniskowym spożywaniem,  ognisko (tudzież  grill) , w nocy selekcja naturalna (zostają najlepsi) i kończymy o świcie oparci o gitary i dopalając resztki drewna. Cudownie, nieprawdaż? I tak całe dwa tygodnie…Potem przerwa na pracę i jesień na mazurach ale to ustalimy przy ognisku. Jeszcze tylko 16 dni…


2 komentarzy do “Do urlopu jeszcze… 16dni

  • admin

    No tak. Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie to oczekiwanie jest najfajniejsze. Radosne podniecenie, odliczanie dni. A gdy już nadejdzie ten upragniony dzień… czas mija jak z bicza strzelił. Dwa tygodnie mijają jak dwa dni… i znów wraca szara rzeczywistość i chujnia dnia codziennego… Pocieszające to. Nieprawdaż?

  • decemberx

    Masz rację. Ale właśnie dlatego od razu planujemy drugi wypad jesienią (we wrześniu to jeszcze popluskać się można) i sprawa załatwiona. Nie wracam do codziennej chujni, tylko do kolejnego odliczania ;p

Komentarze są wyłączone.